ProbleMMAtyka odc. 2 – Kokosy, kawior i szampan – zarobki w polskim MMA

ProbleMMAtyka odc. 2 – Kokosy, kawior i szampan – zarobki w polskim MMA

Zarobki w polskim MMA to temat rzeka, który jest jednym z tematów lubianych oraz szeroko komentowanych przez fanów. Wraz z rozwojem popularności MMA organizowane jest coraz więcej gal na wysokim poziomie, powstaje więcej klubów, sponsorzy są bardziej chętni do wspierania zawodników, telewizje transmitują gale czy nawet realizują reportaże związane ze sportem. Wszystko to oczywiście napędza rynek, za czym idzie także wzrost zarobków.

Pionierskie czasy, gdy zawodnicy na pierwszych turniejach czy galach walczyli za odżywki oraz karnety wydają się minione bezpowrotnie. Wciąż jednak słyszy się że nadal przed nami daleka droga do El dorado w rodzimym MMA. Obiektem żartów stało się słynne 400 + 200 zł za walkę w jednej z organizacji, a słynna „bramka” na której dorabiają zawodnicy MMA również często przewija się w dyskusjach. Z MMA można jednak żyć, choć wciąż dotyczy to zaledwie nielicznych – oraz najlepszych, bądź też tych najbardziej medialnych. Dla przykładu – Piotr Hallmann który stoczył w UFC 2 wygrane walki, za obie został nagrodzony bonusem w wysokości 50. Tysięcy dolarów

Zapytaliśmy naszych gości co sądzą o zarobkach w polskim mma i realiach które zmieniły się na przestrzeni ostatnich lat. W myśl dżentelmeńskiej zasady nie pytamy o kwoty, a jedynie o opinię dotyczącą tematu. Was natomiast zachęcamy do dyskusji w komentarzach.

Tomasz Chmura (MMARocks.pl):
Wbrew pozorom nadal w MMA nie ma dużych pieniędzy. Przykładem tego są choćby zarobki w takim Bellatorze lub WSOF, które nierzadko sięgają od $1.000 do $2.000. Oczywiście mowa o początkujących zawodnikach lub takich, których nazwiska nie są rozpoznawalne, ale nie są to pieniądze (zwłaszcza w USA), które zapewniają godny byt. Te zarabia się dopiero w UFC, ale też nie od razu, a po wygraniu kilku walk (gdy następuje renegocjacja kontraktu). Nie możemy więc oczekiwać, że u nas w Polsce te zarobki z racji walk będą na wysokim poziomie. Analogicznie jak w Stanach Zjednoczonych, u nas takim UFC jest KSW i prawdopodobnie Konfrontacja płaci najwięcej swoim zawodnikom. Dlatego wielu zawodników zmuszonych jest do dodatkowej pracy między walkami. Problem ten dotyczy jednak ogólnie sportów walki, a nie tylko MMA. W takim tajskim boksie zarobków nie ma prawie wcale i kwoty jakie są w mieszanych sztukach walki, to marzenie dla wielu (wszystkich) zawodowych tajskich bokserów, którzy nie wybili się na światowe ringi. W chwili obecnej receptą na dużą kasę jest dostanie się do KSW lub do UFC. Jak we wszystkim – trzeba być albo najlepszym albo klepać biedę.

Bartosz Fabiński (Zawodnik UFC, WCA Fight Team, MMAniak/Stormcloud Team):
Orzechy włoskie, kaszanka i tanie wino :) Stawki w polskim MMA, szczególnie na początku drogi zawodnika, pozostawiają wiele do życzenia. Myślę, że zaledwie kilku zawodników jest się w stanie utrzymać tylko i wyłącznie ze startów, nie mówiąc już o możliwości odłożenia pieniędzy na lata po zakończeniu kariery. Dlatego tak ważni dla zawodników są sponsorzy, oraz ludzie wspierający ten sport.

Marcin Tybura (Zawodnik M-1 Global, MMAniak/Stormcloud Team):
Istnieje bardzo duża rozbieżność w zarobkach. Na lokalnych galach zarobek jest bardzo mały. Pamiętam jak kiedyś walczyłem na takich lokalnych galach to niekiedy nie starczało mi nawet na odżywki. Wiadomo, że każdy chce się przygotować profesjonalnie do walki ale obecnie gal i zawodników jest coraz więcej i wydaje mi się niestety, że polskiego mma nie stać na dobre opłacenie wszystkich. Większe zarobki udaje się uzyskać tym zawodnikom którzy przebiją się przez tą gęstą konkurencję i trafią na lepsze gale. Takie organizacje jak KSW czy w moim przypadku M-1 płacą znacznie lepiej ale są to duże organizacje, które muszą dobrze zapłacić zawodnikowi aby wyciągnąć od niego ten profesjonalizm i zapewnić dobry poziom widowiska. Tak jak wspominałem na lokalnych galach zarabia się bardzo małe pieniądze ale po to się walczy aby przeskoczyć ten próg, walczyć na większych galach i zarabiać większe pieniądze.

Oskar Piechota (Mistrz Polski ADCC, Zawodnik MMA):
Żeby móc trenować MMA trzeba mieć dobrą pracę żeby móc sobie opłacić treningi i wszystkie związane z tym wydatki. Jeżeli już dostanie się do jakiejś dobrej organizacji to jest dużo lepiej. W takim np. KSW, która jest galą bardzo medialną można otrzymać sporo dodatkowych pieniędzy od sponsorów, którzy będą skorzy zapłacić za możliwość pokazania się przed szerszą publicznością. Jeśli chodzi o lokalne gale to niestety realia są inne i sam osobiście znam zawodników którzy reprezentują bardzo wysoki poziom a walczą za gaże kilkukrotnie mniejsze niż ich koszty przygotowania się do walki. Sam osobiście dostawałem propozycje walk za gażę tak niską że bardziej by mi się opłacało pójść i postać przez weekend na bramce niż przygotować się profesjonalnie do walki. Pomału to się zmienia, gal jest coraz więcej, więcej jest również zawodników. Po osiągnięciu pewnego poziomu sportowego łatwiej jest się dostać do jakiejś dużej organizacji typu KSW czy UFC. Dobrym przykładem może być wymieniony we wstępie tego artykułu Piotr Hallmann jednak należy pamiętać ile on przeszedł i za jakie pieniądze walczył zanim trafił do UFC. Uważam, że można z MMA wyżyć ale na dzień dzisiejszy dotyczy to głównie jednostek a nie większości zawodników. Wielu moich znajomych co ma już po kilkanaście walk dalej musi chodzić do pracy i zarabiać aby móc sobie pozwolić na treningi i rozwój.

A wy co sądzicie o zarobkach w polskim MMA? Zapraszamy do dyskusji w komentarzach a gdybyście chcieli wspomóc rodzimy biznes i tym samym zawodników których wspieramy zapraszamy na zakupy do naszego sklepu – http://mmaniak.pl;-).

Comments

comments

MMAniak blog - Background